– Choroba uświadamia, że jest się tylko kruchą istotą... Pierwsza informacja o raku jest szokiem, ale nie warto poddawać się czarnym myślom. Dobrze optymistycznie patrzeć w przyszłość, ufać w postęp medycyny – mówi Pan Waldemar i dodaje:
– W terapii wspierała mnie żona i dzieci oraz najbliżsi przyjaciele. Pomagały mi także pozytywne myśli, chociaż oczywiście zdarzały się chwile przygnębienia. Warto wiedzieć, że ma się do nich prawo, że to normalne.
Jak się żyje z chorobą? Jestem może trochę mniej aktywny, ale nie jest najgorzej 😊. Gdybym mógł dłużej być sprawny, na pewno bym z tej możliwości skorzystał. Jestem bardzo wdzięczny za fachowość i życzliwość lekarzy. Dobrze czuć, że jest się w najlepszych rękach. To bardzo pomaga. Podobnie jak wsparcie i rozmowy z innymi pacjentami. Grono, w którym słowo „pielucha” czy „podkład” nie jest powodem do skrepowania, jest bardzo cenne.
Co poradził bym innym? Nie warto się bać! Warto żyć pełnią życia.